Oj bo z tego wszystkiego zapomniałam Wam powiedzieć, że na spływie kajakowym byłam!
Żadne tam wielkie wyzwanie, kilka godzin bez większych przeszkód albo rwących nurtów :)
Dałam radę i nawet mały pęcherz na kciuku miałam (żeby nie było, że tylko M. wiosłował!).

Zapraszam Was w Bory Tucholskie, na spływ Brdą od Mylofu do Nadolnej Karczmy z przystankiem w Brdzie w Barze Mewa (oj no dobrze, i jednym wcześniej w dziczy na siku...) ;D

Tak przy okazji, to w Mewie spotkaliśmy ekipę w wieku naszych rodziców, która płynęła już ósmy dzień! Wielki podziw :)))
I przy drugiej okazji: w przyszłym roku robimy spływ dwudniowy. W Mewie jest dostępna opcja z noclegiem na polu namiotowym i ogniskiem - bardzo nam przypadła do gustu :)))
I w ogóle pozdrawiam sympatyczną ekipę Mewy!!!
Nie pozdrawiamy za to śmiecących kajakarzy :(

Zdjęć niewiele, bo ciężko mi było co chwilę wyciągać aparat z nieprzemakalnego wora. A z tych zdjęć, które zrobiłam, 60% krzywych ;D

Oczywiście Homer był z nami, ale wiosłować nie pomógł, chamidełko jedne!
;D

 

To taki wpis w ramach Naprawdę Dobrego Wieczoru.
Zasłużyłam sobie tym samym na koktajl i komedię romantyczną, juhuuuuu! ;D

Dobrego wieczoru!




Pucio! ;D

Wasza fu
*I*
V




25 komentarzy

  1. dwa lata temu 4 dni Brdą płynęliśmy, z tego 90 % czasu w deszczu. W Mewie nie byliśmy, ale udało nam się zamówić pizzę z dowozem na kemping w lesie przy rzece ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDDDDDD
      Kajakowe historie to chyba temat na wielkie opasłe tomiszcze lepsze, iż "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" :D
      W tym roku lato idealne na takie wyprawy!

      Usuń
  2. na kajakach była dwa razy w życiu, ale podobało mi się:) ślicznie tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ślicznie. Mnóstwo dzikich, niezadeptanych miejsc, serdecznych ludzi, pysznych regionalnych potraw, no i te lasy :)))
      Przyjedź, zabiorę Cię na wędzonego pstrąga i pierogi! :D

      Usuń
  3. Uwielbiam kajaki, fajna zabawa, fajny sport, ciekawe spędzanie czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten odcinek, którym płynęliśmy jest łatwy i każdemu polecam: rodzinom z dzieciaczkami też :)))

      Usuń
  4. A ja teraz nie wiem co powiedziec ,bo Twój komentazr u mnie po prostu mnie troszeczkę rozkleił ....:)❤
    Nawet nie wiesz jak bardzo Ciesze sie i jednoczesnie bardzo Ci dziekuje za każdą chwile jaką mi poświecasz .... po prostu i po mojemu ... ajlowju :)) za wszystko :))))❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  5. tam jest po prostu pięknie :)mieszkałam kiedyś nad morzem i jak w wakacje jeździłam z tatą do babci na południe hitem był przejazd przez bory :))od dziecka byłam pod urokiem ich magii... Fu - ja trochę późno -ale to z braku długiego pobytu w realu - ogromnie się ciszę ,że u Ciebie wszystko ok , że Wróciłaś tu i Zalewasz nas swoim cudownym podejściem do życia :) ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Naprawdę oczy mi się szczodrze pocą, jak czytam Wasze słowa :*****
      A w Bory łatwo wrócić. Godzina i już jesteś jak u siebie, takie są gościnne i spokojne :)))
      Więc wracaj, nie tylko przejazdem!

      Usuń
    2. :)) oj , już nie godzina :)) bo ja znowu na południu jestem ;) ale wrócę na pewno

      Usuń
    3. O, to trochę masz. Ale wrócisz! ;D
      Ale mi bardziej chodziło o to, że po godzince spędzonej w Borach, każdy się czuje jak u siebie ;)

      Usuń
  6. Ależ czadzior! mój Małż też mnie ciągle ciągnie na kajaki, a ja jakoś tak, hmmm... no właśnie... a to brak czasu, a to inne plany, a to coś i a to coś ;P może next year wreszcie się uda ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Next year to ja już zaczynam mieć plan, żeby zrobić blogowy spływ! :D
      Zapisać Cię z mężem na drugie miejsce?
      Bo na pierwszym my ;D

      Usuń
    2. noooo jaaaaaahaaaaaaaaa!jak coś to mąłż mój też ma bloga ;P właściwie nie pisze nic, czasem zdjecia jakieś wrzuci, ale jak zrobisz wymóg blogowy to spełnia ;P

      Usuń
    3. No weź! Nie jestem blogowym ortodoksem ;D
      Zamysł jest taki, że każdy ma się czuć swobodnie i jak chce, to niech bierze rodzinę, znajomych i naszą klasę ;D

      Usuń
    4. ok! a zrobimy ognisko? bo ja bym zjadła kiełbache przypieczoną ;P

      Usuń
    5. No ten 2-dniowy spływ jest z ogniskiem z kiełbonkami w cenie ;)
      Na jednodniowym też se można zrobić,a co!

      Usuń
  7. wow, ale klimat! boski! uwielbiam kajaczki i spływy wszelakiej maści... coś niesamowitego i ta chata taka kolorowa. magia normalnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę przez Wasze reakcje zaczynam myśleć o blogowym spływie :)))
      Mam nadzieję, że Bar Mewa będzie, bo ma nowych właścicieli i życzę im jak najlepiej :)

      Usuń
  8. wow co za fantastyczne miejsce, musze zabrac tam mojego angolskiego meza zeby uwierzyl...

    OdpowiedzUsuń
  9. wow co za fantastyczne miejsce, musze zabrac tam mojego angolskiego meza zeby uwierzyl...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co On myślał, że tylko panowie z Oxford wiosłują? ;)))

      Usuń
  10. Ło jeżuniu, jak tam cudnie! A dlaczego z Homerem?... Skoro wróciłaś w całości, to chyba nie z uwagi na jego: „Spokojnie, dzieci, być zjedzonym przez krokodyla to jak zasnąć w wielkim mikserze" - czy jakoś tak ;):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehehehehe :D
      The Simpsons to nasza uko uko ukochana kreskówka. A Homer wszędzie podróżuje z nami.
      Niestety na tegoroczne kajaki zapomniałam go wziąć, bu :( Chyba teraz ma focha.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram