Kiedy robimy komuś prezent kulinarny - tak naprawdę fundujemy mu piękne i niepowtarzalne chwile.
Bezcenne, prawda?

Podarki kulinarne mają to do siebie, że nie są wieczne. Ale co z tego?
Kiedy wiemy, że ukochanej osobie na języku wybuchają petardy smaku i wprawiają ją w stan nirwany, to chyba nie myślimy "No dobra, ale co jutro?, jutro już tego nie będzie!".

Wieczne są książki, sztuka.
Ale przecież nie o materialny ich wymiar chodzi, nie w tym ich wartość.
Dla mnie zupełnie tak samo, jak z nimi, jest z prezentami typu czekolada lub tajski masaż ;)))

Zawsze będę ciepło myśleć o kimś, kto pamiętał o moich bolących plecach i zafundował mi sesję u sportowego masażysty (hardcorowe przeżycie). Kocham mojego Brata za to, że wiedząc o moim zamiłowaniu do azjatyckiej kuchni, zabiera mnie na mega-hiper-zajebiście-wypasioną biesiadę w wietnamskiej restauracji w sercu Europy.
Będę ZAWSZE pamiętać takie chwile.
I mówię to z pełną świadomością tego, że słowami "zawsze" i "nigdy" nie należy szafować :)
Będę i już.

Dlatego myślę, że to niegłupie podarować komuś pod choinkę coś pysznego.

A już szczytem marzeń jest dla mnie taka sytuacja: niegotujący zazwyczaj mąż przygotowuje 12 wigilijnych potraw.
Hehehe, to się chyba NIGDY nie stanie :D



Moje propozycje kulinarnych prezentów.
Mało kolorowe i napaćkane, jak na mnie, tak jakoś wyszło. Ale tu ma się bronić smak, a nie design.
Oj dobra, dobra, design też się liczy ;)






Heh, zgłodniałam...

xoxo
fu

10 komentarzy

  1. Kulinarne prezenty są świetne, ja prawie co roku dostaje zestaw zielonych i białych herbat, które bardzo lubię :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata to cudny prezent. Pyszna, zdrowa i czasem występuje w puszce, która zostanie z nami na lata. Lubimy razem :)

      Usuń
  2. W zeszłym roku w ramach prezentów na różne okazje zażyczyłam sobie oleje. Uzbierała mi się niezła kolekcja (oliwa, oliwa rozmarynowa, oliwa truflowa, olej sezamowy, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek dyni - mniam!, olej konopny, olej do woka i olej z orzechów włoskich). Uwielbiam prezenty kulinarne. Ostatnio mama skradła moje serce kupując mi na urodziny wielką chałwę w puszce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chałwa w puszce! Od razu się przenoszę do wspomnień z dzieciństwa - jak to wtedy smakowało, aaaaaj :)
      Ale powiedz, Biedronko, czy takie prezenty nie sprawiają, że człowiek już w ogóle z kuchni nie wychodzi (te oleje...)? ;)

      Usuń
  3. wybieram… hmmm WSZYSTKO! :)
    buziole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie: w temacie prezentów trzeba być maksymalistą :D

      Usuń
  4. mniam ciekawe jak smakuje taki kawior z trufli,jeszcze nie jadlam ,fajny taki prezent ,przynamniej mamy pewnosc ze nie wyladuje w smietniku bo sie nie podobal:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym spróbowała, bo nawet sobie smaku wyobrazić nie umiem. Po prostu nie jadłam nigdy trufli. Próbowałam tylko oliwy truflowej, a to podobno nawet przy smaku trufli nie stało :)
      No ale to może po rozmowie o podwyżkę...
      :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram