Dwa słowa: Marianne Westman. Można zastąpić jednym słowem: geniusz :)

Pomimo tego, że mam absolutny i uzasadniony zakaz szastania mamoną ;), gdy tylko zobaczyłam na Allegro te dwie salaterki/naczynia do zapiekania Rörstrand, wiedziałam, że jeśli utrzyma się ich cena (czyt. nikt nie będzie licytował), to muszą być moje.

Wyjaśniłam M., co to znaczy autentyczny i już nieprodukowany wzór Delikat (pochodzący z ok. 1954 r.) autorstwa Marianne Westman i co w ogóle znaczy dla mnie to nazwisko, pokazałam, jak kształtują się ceny za podobne naczynia w tym wzorze na eBay, etsy itp. (od ok. dwudziestu dolarów za JEDNO naczynie wzwyż...) i dostałam zielone światło. Ba, nawet trzymał za mnie kciuki ;D

I mam je. OBA DWA! Nie wiem, jak to się stało, że nikt więcej ich nie chciał. Przy tej całej modzie na lata 50-60? HELOOOOOŁ! ;D
Kupiłam je, uwaga uwaga, za 24 złote! Plus koszty przesyłki, ale nawet z nimi wychodzi na to, że za jedno dałam... niecałe 7 dolarów. Oh, happy me! ;D

Na razie sesja saute, jeszcze nie miałam okazji ich wykorzystać w kuchni, bo odebrałam je z poczty wczoraj.









No dobra, to się pochwaliłam, pocieszyłam, a teraz, o co cho z tą tęczą ze szkła? ;)
Uwielbiam szklane cuda z odzysku z hiszpańskiej manufaktury La Mediterránea. A zwłaszcza serię Aster.
Oto dowód:
To żyje!
Zbierałam, zbierałam, aż sklep z tymi pięknościami mi zamknęli. A Hiszpanie uporczywie nie chcą wysyłać do Polski. Zresztą to by dramatycznie podrożyło sprawę :(
Czasem można trafić gdzieś na pojedyncze egzemplarze, na Westwing sprzedawali całe komplety (ale na co mi komplet 6 identycznych talerzy, jak ja chcę każdy inny?! ;). Och, ciężkie moje życie ;)))

Sfociłam posiadane przeze mnie egzemplarze z serii Aster. Ot tak, żeby w ten deszczowy smętny dzionek zrobiło się nieco słoneczniej.
Niedzielna tęcza ze szkła dla Was :) I, też dla Was, nauczyłam się robić gify z kilku zdjęć (jeeeeeny, jakie to proste w photoscape!) ;D









I jeszcze jedno chwalipięctwo. No muszę, bo się uduszę. A Wy, wiem to!, wybaczycie mi to nieskromne pokrzykiwanie "a ja mam to! a ja mam tamto!" ;D


Moja najukochańsza łyżeczka, którą z innymi pięknościami dostałam onegdaj od Ewelinki czyli Dzikiego Lokatora. Wymianę indiańską zrobiłyśmy: paciorki za błyskotki :)

Wczoraj mi się zbiesiła i wysypała cukier (naprawdę sama, ekhem!), tom ją za karę sfotografowała i zaraz do kronik policyjnych wysyłam ;)))
Słusznie ma czaszkę matową na połysku, słusznie, bo trzeba na nią uważać! ;D

Ewelino, dziękuję Ci przebardzo, a Ty się odezwij, pliz... :*








Koniec na dziś tego lansu ;)
Czas na drugą kawę, bo ciemność widzę, widzę ciemność. Co za aura dziś! :(




 photo podpistroacutejk1050tyikropki_zps2600bf8f.png



21 komentarzy

  1. Marto wspaniałe zdobycze!!! i prezent z czachą wow fenomenalny!!!
    Udanej niedzieli;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo radości z ustrzelenia TAKIEJ porcelany w takiej cenie mam, naprawdę :)

      A czachę uwielbiam, rozwesela mnie na maksa :D

      Buziak, pysznego dzionka, Martusia :*

      Usuń
  2. Takimi zdobyczami, to nic tylko się chwalić. Faktycznie miałaś szczęście z tą aukcją na allegro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie!
      Ale ja naprawdę przeczesuję sieć w poszukiwaniu takich łupów. Stale i regularnie.
      Czasem w sklepach ze starzyzną, czasem na pchlich targach. Gdzie się da.
      Marzy mi się wyprawa do Gdyni do pewnego sklepu...

      Usuń
    2. Co to za sklep w Gdyni, zdradź proszę?

      Usuń
    3. Tylko na maila ;) Muszę zlokalizować, bo się przenosili, a ja głowy do nazw ulic nie mam. Zaraz szukam :)

      Usuń
  3. Serdeczne gratulacje, obawiam się, że nikt inny nie doecił ich walorów i historii.
    Cudownej niedzieli zycze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... To mnie i smuci (no bo jak to tak, nie rzucać się na projekty M. W.?) i cieszy (bo mogłam kupić ja...).

      Słońce wyszło jak na zawołanie chwilę temu :)
      Wzajemnie: wspaniałego, dobrego dnia :***

      Usuń
  4. Kochana Fu :),
    Pięknościowe są te kolorki i kultowe wzory, zawsze zaglądam sobie do Cię, MUSZĘ po prostu! :)))
    Ale u siebie taka jestem cokolwiek milcząca, bo newsów dobrych brak,ale wrócę jeśli tylko się pojawią i kurde blaszka będzie pościor jak malowanie :).
    Całuję Cię i nawet pozwalam sobie ścisnąć mocno Kocurasy aż im wyjdą jęzorasy!!!!! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bardzo mocno się wytężam i wysyłam, ile tylko mam, moc dobrych myśli i liczę, że zaraz, już, natychmiast, pojawią się te dobre njusy.
      Serducho! :)

      Usuń
  5. Matko, nie ja jedna dziwaczka zbieram talerze po sztuce, dwie i jasno komunikuję, że komplety są dla osób, które nie mają dość wyobraźni, żeby coś do siebie dopasować ? Hmmmm... Nie, Ty pewnie byś tego równie nietaktownie nie wyraziła :)))) KoRorowo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mogłabym nawet bardzo nietaktownie, bo się czasem zapominam, jak każdy ;) Zwłaszcza, że w temacie zastawy, skorup wszelakich jakoś nie mam dystansu ;D

      Usuń
  6. też mam miseczki La Mediterránea, uwielbiam te najmniejsze :-) Szkoda, że już w Polsce nie można ich kupić. Masz cudowną kolekcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo, mam dla Ciebie i siebie dobrą wiadomość. Gdzieś w sieci widziałam pojedyncze sztuki, w jakimś sklepie, nie pamiętam nazwy, ale jest do odszukania :)))

      Usuń
  7. rewelacyjne wszystkie :) a te kolorowe miseczki to już bajka po prostu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze - o łyżeczce zapomniałam ;)) ale i tak mi zabrakło słów...

      Usuń
    2. :D Dzięki :)
      Trzy kolorowe małe miseczki stłukł kiedyś za jednym zamachem Bazylek :)
      Te najładniejsze!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram