Duńczyk = duński dom, spokojnie, nie musicie zaraz pisać anonimów do M. ;D

Czasem tygodniami nie wpadnę na wnętrze warte w 100% opisania i wtedy ten blog przestaje być blogiem wnętrzarskim. A czasem znajduję dzień po dniu domy czy mieszkania tak piękne, że mogłabym nie spać i nie jeść, tylko na nie patrzeć i knuć, jak tu by w takim zamieszkać.

W tym przypadku aż mnie korciło, żeby się z Wami znaleziskiem podzielić od razu. No ale środek nocy był i na pewno niczego mądrego bym nie napisała.
Byłyby tylko "Aaaaaach!" "Ojej!" i "WOW!" ;D Bardzo elokwentnie ;D

Camilla Høeg Gade mieszkała da niedawna całkiem inaczej. Nie wiem jak, ale teraz mieszka cudnie!
Cała zmiana dokonała się po niezbyt fajnym życiowym doświadczeniu, jakim jest rozwód. Camilla potrzebowała poczuć, że znajduje się w pozytywnym, bezpiecznym miejscu. Dodatkowo chodziło o stworzenie jak najlepszego, najprzytulniejszego i wesołego miejsca dla dwóch córek. 
Udało jej się! :)

Na jednej z zawieszonych na ścianie grafik znalazło się nowe motto Camilli:
Ciesz się życiem, zanim przeminie.
Proste i oklepane, ale czasem pewnie o tym łatwo zapomnieć, gdy przygniatają nas problemy.
Warto mieć taką mantrę na ścianie :)

Prostą białą kuchnię z meblami z Ikei Camilla zamieniła w prawdziwe kuchenne ciacho dzięki kolorowym płytkom naściennym mistrzowsko ze sobą zmiksowanym (dobrze zaprojektowana kolorystyka, uzupełniające się wzory) oraz gładką jak tafla szkła białą podłogą z żywice epoksydowej. Podłoga nieomal doprowadziła Camillę do bankructwa i szaleństwa. Podobnie zakup pojedynczych płytek. Ale znowu się udało i teraz Camilla tak lubi swoją kuchnię, że mówi "Mogłabym do końca życia jeść tylko owsiankę" :)
Prostym meblom towarzyszy również cudowny, tradycyjnie lekko obły, okaz lodówki Smeg. Ją z kolei wspierają limonkowy wazon i biało-czarne talerze z pojedynczymi literami tworzącymi napis EAT.




Większość ścian dzielących parter domu na niewielkie pomieszczenia została wyburzona tak, by kuchnia, salon i jadalnia tworzyły ze sobą jasną i przestronną całość znacznie ułatwiającą życie.
By nieco ożywić bazową biel (podłogi - poza kuchnią, gdzie położono żywicę - drewniane ale pomalowane na biało) Camilla zdecydowała się nie tylko na pastelowe, delikatne dodatki, ale również na zdecydowany kontrast w postaci wygodnego solidnego drewnianego stołu w jadalni, prawie czarnej witryny na styku kuchni z jadalnią oraz przeskalowanej mosiężnej przemysłowej lampy złowieszczo zwieszającą się nad miejscem do celebrowania posiłków.
Zdobyła się tez na mały żart w postaci paska tapety udającej biblioteczkę.



 
Na podobny krok Camilla zdecydowała się w salonie, w części wypoczynkowej. Z wszechobecnej bieli wyodrębniła ją przemalowując część ścian na kolor kojarzący się z burzowym niebem.
Stwierdziła, że będzie to zapewne jej ulubione miejsce odpoczynku, więc dodała tu trochę neonowych akcentów w przeciwwadze dla anielskich pasteli, które samodzielnie mogłyby wyglądać na nieco mdłe.
Za stolik przytulający się do kanapy, o podstawie z różnych kształtów pomalowanych na różne, delikatne kolory mogłabym oddać Camilli... całą owsiankę, jaką bym tylko miała kiedykolwiek ochotę zjeść! ;D



  
W takim gabinecie nie mogłabym pracować ;) Albo bym na niego patrzyła, że taki piękny, jasny i nowoczesny albo bym tkwiła w fotelu żywcem wyjętym z lat 60-tych i marzyła o nieco ładniejszej sypialni ;D
No bo sypialnia Camilli mi się nie bardzo podoba... (i jej Wam nie pokażę) ;P
Gabinet jest częścią pokoju dziennego, co dla mnie - tym razem na poważnie - nie jest dobrym rozwiązaniem. A gdzie, jeśli my musimy pracować, skupić się, ma się podziać reszta domowników, która akurat ma chęć na zabawę i dzikie harce?
Piękno pięknem, ale może aż tak nie warto tych ścian czasem wyburzać, nie tyle ;)


I część domu, którą zwykło się prezentować na początku, bo ją pierwszą mamy okazję oglądać po wejściu: przedsionek i klatka schodowa.
Siła i czar minimalizmu oraz nieśmiertelnego piękna kontrastu bieli z czernią.
Odrobina, dosłownie kropla żywego koloru, wspaniałe roześmiane buzie na wielkoformatowym zdjęciu i chce się wchodzić dalej :)
Podoba mi się też to, że wejście do domu nie mówi od razu wszystkiego o całej jego reszcie, jest tylko zaproszeniem :)


Więcej zdjęć i informacji (m. in. sypialnię, pokój dziewczynek, łazienkę) znajdziecie u źródła :) czyli tu:


Pokazuję Wam ten dom z jedną myślą:
obyśmy wszystkie potrafiły po porażkach podnosić się w takim stylu, w jakim Camilla urządziła swój "porozwodowy" dom! :)




Pucio! ;D

Wasza fu

*I*
V
 



21 komentarzy

  1. płytki w kuchni to misrzostwo, idealne do tej wszechobecnej bieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bez nich nie byłby to TEN dom :)

      Usuń
  2. Hm, no cóż ja mogę rzec....łaaaaaaaaa!!!!!!!! Ale genialny mix, nieprzeładowane wnętrze i te kuchenne płytki!!!!!! Mistrzostwo - zapisuję w inspiracjach...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, ja też zapisałam ;D
      I jeszcze gabinet...

      Usuń
  3. podoba mi sie wszystko!
    ach gdybym umiala sie tak urzadzic byloby wysmienicie,a na razie musze zadowolic sie dzisiejszym malowaniem sypialni,bedzie oczywiscie bez zmian,mojego lubego bardzo ciezko namowic na jakies wariactwo,no coz ktos w tym domu musi normalny heee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;D
      W kwestii koloru ścian u nas to ja prezentuję normalność ;)

      Usuń
  4. uffff, już zabierałam się za anons nawet z podpisem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, domyślam się.
      Czujność musi być ;D

      Usuń
  5. Fu! jacie kręce normalnie! no stoję i się kręcę, bo mi totalnie odbiło jak zobaczyłam te kolorowe kafelki! chyba coś takiego sobie zrobie w mojej kuchni, jak już ją bedę miała :p A w lodówce Smega to już od dawna jestem zakochana! Ostatnio u mnie też wstawiłam jej zdjęcie, tylko różowej :)
    a ja po mojej małej-dużej tragedii (nie rozwód), założyłam bloga, który zmusza mnie do tworzenia i chwalenia się, uczy cieszeniem się najmniejszymi i najdrobniejszymi pierdołamim, a co za tym idzie uczę się bardziej doceniać życie :)
    ściskam :)

    ps. na kilka zdjęć już wcześniej trafiłam, ale fajnie było obejrzeć wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc i Ciebie podziwiam, że trudne przeżycie przekuło się w coś dobrego, pozytywnego, że nie usiadłaś w kąciku.
      Tym bardziej trzymam kciuki za Twoją własną kuchnię i własnego Smega.
      Choć chyba będę Ci wtedy brzydko zazdrościć ;D

      Usuń
  6. Rewelacyjny blog! Najciekawszy od dłuższego czasu... pełen inspiracji :) Chyba wiem co dziś będę robić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No aż rumieńca mam po takich słowach.
      Będziesz robić zdjęcia monitora podczas oglądania mojego bloga? ;DDD

      A tak w ogóle to witaj, ziomku.
      Mła też Bydgoszcz :)

      Usuń
  7. Jaaaa, aleee dom:)) Rewelacyjny!!! Kafelki bombowe, ale ten stół z kulami czy co to tam jest i pomarańczowy świecznik i łosiowe poroże... Prawie wszystko mi się podoba:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze chciałam dopowiedzieć coś. A mianowicie, za te wszystkie psychoanalizy z kubków niekapków i portfele pod kolor buraków (to z ostatnich zapamiętanych postów) to mam dla Ciebie cuś.

      Nominowałam Ciebie do The Versatile Blogger.
      Bo z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy, wspaniałe zdjęcia i bezbłędne puenty:)))

      Szczegóły tutaj:
      http://hemmahosjohanssons.blogspot.se/2013/02/snow-fight-wyroznienie-i-rozjazdy.html

      pozdrawiam // k

      Usuń
    2. Łaaaaa, dzięki! Teraz czekam na zdjęcia igloo, to już w ogóle będę się bez opamiętania chwalić:
      zobaczcie, zobaczcie, dostałam wyróżnienie od Karoliny, co sama igloo zbudowała ;D

      Usuń
  8. O matko! Cudo po prostu-marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ mi się zachciało machnąć schody na biało ...muszę się otrząsnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie otrząsaj się! Machaj te schody!!!
      ;D

      Usuń
  10. no to kochana i ja się zakochałam :) cos przepięknego, niby białe wnętrze... a tyle tam znalazłam kolorów, inspiracji :) tyle piękna i ciepła rodzinnego :D bajka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kluczowe wydaje mi się to określenie "niby białe wnętrze".
      Chyba to opatentuję ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram