ostatnio najwięcej dzieje mi się w życiu.
nie nadążam z wirtualem!!!

hahahaha :-D

biedna ja ;-)

są takie dni, że jestem fizycznie zmęczona i wręcz obolała i choć jestem w domu już o 17.00-18.00 to stać mnie tylko na odgrzanie obiadu (albo, przyznaję się, zamówienie czegoś online) i pad kanapowy prosty z książką albo z mało wymagającym oglądadłem.

są takie dni, że fizycznie czuję się jak cyborg, ale mam taki zapier... (nicz), że trafiam do domu przed 20.00 i nie wiem, czy to na pewno mój adres i dlaczego te dwie kosmate mordki tak się na mnie drą. że niby co, że głodne? aha, to moje koty, już już poznaję...

a są jeszcze takie, że ani fizycznie się nie zmęczę, ani nie mam zadań od rana do wieczora i wtedy jest najdziwniej, bo zdarza mi się usiąść i tak siedzieć i nie myśleć. jakiś półsen chyba albo ktoś mi czegoś dosypuje do kawy, bo po otrząśnięciu się nawet nie wiem, czy o czymś myślałam.

żeby nie było: nie żalę się. lubię swoje życie i nie zamienię się z nikim, nawet z Donaldem Trumpem.
nie jest najlżej, ale to chwilowe.
zaraz przyjdzie wiosna i..., yyyy, dobra tu mnie ponosi ;-)

trochę się może tłumaczę, bo blogowi zrobiłam duże kuku tak go porzucając na kilka miesięcy.
tak się nie robi, tak jest nieładnie.
ale nie było w głowie ani w całym tym biegu dobrego miejsca na blog.

szybciej za to odblokowałam się na instagramie.
bo to łatwe cyknąć focię, rozjaśnić, wyostrzyć, otagować i już jest coś, znaczy coś się zrobiło tego dnia poza przeżyciem.
a teraz chyba wraca mi chęć na więcej :-)

i wiecie, co?
w środę, po ponad 3 miesiącach szpitalnej rozłąki wraca w końcu do domu mój Mąż.
nie da się być bardziej szczęśliwym!!!

takie małe wspomnienie z tych lepszych chwil, kiedy nie było Go w domu...
więcej TUTAJ :-) gdyby ktoś był zainteresowany.



























nie jest tak źle, prawda? :-)


xoxo
Wasza fu

10 komentarzy

  1. niech już "będzie przepięknie, niech już będzie normalnie"...
    Pozdrawiam bardzo, bardzo Ciebie i Twoją Załogę(:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooooooch, Tomek Lipiński / Tilt!!!
      Ale mi dałaś cudowną energię tym komentarzem! :-))))))))))))
      ♥-*-♥-*-♥

      Usuń
  2. Funiu! To, co lezy na twoim lozku, nie, nie mam na mysli zywej zwierzecej skorki, ale te fale-fermy, u nas jest udrapowane w kosz :-) Lubie ten wzor.

    I ja przepraszam, ale co zrobilas Mezu, ze wolal w szpitalu? Trzy miesiace?!

    (... oraz jest Robotka! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj te ferm-kosze są przeurocze! Ile dla nich zastosowań a ile radości dla oka 🙃

      Ech, Kaczko... Udar mózgu mu zrobiłam i przy okazji wszystko stanęło na głowie 😔
      Idzie ku dobremu, jednakowoż!

      Wiwat robótka!!! Robię dla niej miejsce na blogu i w serduchu. M. mnie w tym roku wesprze szczególnie!

      Usuń
  3. Fu, ściskam. Wiem jak wywraca świat taki szpital/choróbsko/zagrożenie całego świata i też miewam znikanie ;) Dobrze Cię widzieć znów w wirtualu. Buziole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak najdalej od takich światowych wywrotów.
      to niepokojące i smutne, że wiesz o co w tym chodzi...

      nie życzę i nie pozwalam ;-)))

      ♥ Dziewczyno!

      Usuń
  4. Świetny blog :) Cieszę się, że tutaj trafiłam :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi miło :-)))
      bardzo dziękuję!

      Usuń
  5. Bardzo mocno kibicuję za zdrowie, zwłaszcza że w tym roku dwie bliskie mi osoby miały przeboje zdrowotne i wiem, jakie to trudne.
    Trzymam kciuki, żeby się wszystko poukładało!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo inspirujący blog, pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram