Dla niektórych kolor to sprawa drugorzędna, dla innych kolor to terra incognita i lepiej się w to nie mieszać, nie ryzykować, trzymając się bezpiecznych, neutralnych barw. Dla jeszcze innych kolor to podstawa, a wśród nich są tacy, którzy szczególnie kochają konkretną paletę.
Mam wrażenie, że właściciel tego domu, Mikkel, należy właśnie do tej ostatniej grupy i nazwę go fascynatem niebieskości. Podoba mi się to, że to mężczyzna, a dobrze wiecie, że temat pt. "Mężczyzna i kolor" to materiał na bardzo zabawną książkę ;)

Błękit, mięta, turkus, szaro-niebieski, granat... Oraz biel, drewno, ciekawe wzory i mnóstwo samodzielnie odnowionych lub przerobionych staroci. I mamy przepis na wnętrze niepowtarzalne, z bardzo silnym i konkretnym odzwierciedleniem upodobań mieszkańców.
To nie jest dom stworzony na zasadzie: lubię to i to, ale wolę nie ryzykować. O nie, tu jest na całego LUUUUUUBIĘ TO! :)

Poza gamą niebieskości, jest tu sporo mocnych akcentów kolorystycznych. Nie ma tu raczej miejsca na słodkie, delikatne i romantyczne pastele.
Mamy więc niebo, ocean, powietrze i... sad owocowy w pełnej krasie! ;)


Uwielbiam tapetę Mikkela. To projekt Hicks z lat 60 dla Tapet-Café. Otwarte, łączące się ze sobą heksagony. Jak plastry miodu stworzone przez pszczoły-estetki ;D
Do kompletu mamy tu granatową kanapę z Ilva, a na niej piękne soczyste poduchy, w tym jedną ze zmysłowo otwartymi ustami (The Rug Company). Nad kanapą obrazy namalowane przez ojca Mikkela w latach 70.
Stolik znaleziony na pchlim targu i pomalowany na bardzo radosny żółty cieszy moje oczy i jeszcze bardziej podkreśla odwagę w doborze kolorów oraz klimat retro.


Ściana sąsiadująca z kącikiem wypoczynkowym jest jednym wielkim błękitem. Pięknie komponuje się z turkusem korytarza i lekkimi, przezroczystymi krzesłami (Philippe Starck dla Kartell).
Mural z gałęzią pełną kolorowych ptaszków nie jest moim ulubionym motywem w tym wnętrzu, ale na pewno pokazuje poczucie humoru właściciela, jego dystans do własnej przestrzeni.

 

Naprzeciwko kanapy znalazło się miejsce na książki - regał w niszy został zaprojektowany przez Mikkela i - oczywiście - nie poskąpiono mu różnych odcieni niebieskiego.
Piękna, rzeźbiona arabska komoda nie została na szczęście przerobiona, a jedynie odnowiona.
Stół na co dzień zsuwany jest po okno, gdzie przy dobrym świetle służy nie tylko za jadalnię, ale i za miejsce do pracy.
Gdy gospodarza odwiedzają goście, stół wędruje na środek i otrzymuje towarzystwo w postaci krzeseł Kartell. W tej aranżacji chyba najlepiej widać piękną, bogato usłojoną podłogę.


Kilka ciekawych detali: komoda przywieziona ok. 60 lat temu z Bliskiego Wschodu, plastikowa czaszka, o której Mikkel mówi, że w przypadku pożaru ją pierwszą by ratował, bo wygląda jak milion dolarów ;)


Dzięki miętowemu kolorowi ścian i białym meblom niewielka kuchnia zyskała oddech. Wydaje się nieco większa, jaśniejsza, pełna powietrza i świeża. Nawet pomimo tego, że Mikkel wyraźnie nie lubi pustych miejsc i tworzy wokół siebie sporo kontrolowanego bałaganu, gromadząc i eksponując ulubione przedmioty.
Lampy zostały kupione w Muuto, a stołek to uroczy staroć.


Maleńka łazienka łączy w sobie nowoczesność w europejskim wydaniu (np. lustro Kartell z przezroczystą ramą) z motywami odwołującymi się do egzotycznych wakacji w klimacie retro (kolor ścian kojarzy się z krystalicznie czystą wodą na rajskiej plaży, a z sufitu zwiesza się piękna stara chińska lampka).


W sypialni dość chłodny szary błękit. Wrażenie chłodu, a raczej rześkości wzmaga jeszcze wzór tapety (Timoruos Beasties dla Tapet-Café) przypominający obrazki malowane przez mróz na szybach. To z daleka, bo z bliska okazuje się, że wzory tworzą chłopcy na deskorolkach.
Lampę-rakietę stworzył ojciec Mikkela.


Starą witrynę trochę strach było przemalowywać w obawie o to, że straci cały swój urok, ale efekt - zwłaszcza w połączeniu z odrobiną identycznej, jak w salonie, tapety - jest naprawdę zachwycający!
Na tle jasnych, chłodnych ścian ten mebel wygląda jak odrębny świat. Ciekawe, co kryje się na dole, za tapetą, ciekawe, co kryje się w pudłach? ;)

Źródło: boligmagasinet.dk




2 komentarze

  1. życzę dużo świątecznej radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję bałdzo, Twoje życzenie się spełniło :)))

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram