Ale mnie wzięło na pufy. Może dlatego, że mam dwie pod oczami: nadal dramatycznie niewyspana. Winię za to moich ukochanych bliskich ;))), bo mnie obdarowali pod choinkę wspaniałymi książkami, od których nie mogę się odkleić i zamiast spać, czytam. Niektórzy na pufy pod oczami mówią "balkony". No to o balkonach też będę musiała chyba coś wkrótce naskrobać, prawda?



Pufy interesują mnie aktualnie patchworkowe. Bo nasuwają fajne, letnio-ogrodowe skojarzenie, które mnie w taką szarugę rozgrzewa i mi chwilowo zbyt bury świat koloruje. Na dodatek takie pufy często są "hand made", więc unikalne, więc spod rąk jakiejś zdolnej duszyczki, więc już mi się podoba! Zdecydowanie chcę taką pufę, albo od razu dwie! :)









Jest piątkowy wieczór, minęło kilka godzin od opublikowania puffffowego posta. Siadam spracowana jak nieszczęście, zaglądam na tego swojego bloga, w komentarze do tego wpisu i co? 
I zostałam zaatakowana! Skandal!
No, na szczęście czymś tak ślicznym, że przepraszam, postoję :)
Jak mogłam wcześniej nie zauważyć tego dzieła? No ślepam jakaś!

Projektownia Jednoiglec przedstawia dzieło rąk swych zdolnych! Kurtyna!


Mniam :)

4 komentarze

  1. A mój puf tu: http://jednoiglec.blogspot.com/2011/10/early-bird.html

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Omatusiu, jakie cudo! Natychmiast je przyklejam do tego posta, Pani pozwoli, Pani Igiełko :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. A no jasne, że pozwalam:) wprosiłam się troszeczkę:)
    i nie dzieło, a puf, pufik - zwykłe coś, co każdy może uszyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z grona "każdych" należy wyłączyć mnie, antytalent igielny :( Tym bardziej podziwiam i to nie tylko śliczną pufę, ale też stylizację zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Każdy komentarz jest mądry i potrzebny! Kocham komentarze!!! ;D

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram